To była doba pełna determinacji, zmęczenia, ale przede wszystkim – ważnego przesłania. W sobotnie południe spod Szkoły Podstawowej nr 4 w Kościanie wyruszyła wyjątkowa, 24-godzinna wyprawa. Około dwudziestoosobowa grupa mieszkańców – w różnym wieku, a nawet z czworonożnym towarzyszem – rozpoczęła marsz, którego celem jest głośny sprzeciw wobec wykluczeniu i nienawiści w przestrzeni publicznej i rówieśniczej.
Inspiracją do zorganizowania tej lokalnej akcji był poruszający film stworzony przez uczniów i nauczycieli kościańskiej „czwórki”, pokazujący, jak niszczycielską siłę ma hejt wśród młodzieży. Pomysłodawca marszu, Artur Molendowski – znany lokalny społecznik i przewodniczący Rady Osiedla „Wesołe Miasteczko” – uznał, że o tym problemie trzeba mówić głośno i bez przerwy. Kościańskie wydarzenie idealnie wpisało się w ogólnopolski kontekst – tego samego dnia w Sudetach wystartował bieg na 444 kilometry o tym samym przesłaniu.
– Nie będę w Sudetach, ale zrobię swój kawałek tutaj, w Kościanie. Bo hejt często zaczyna się niewinnie – od żartu, od komentarza, od pominięcia. A kończy się samotnością. I na to nie ma zgody – mówił tuż przed startem Artur Molendowski.
Na starcie piechurów wspierali m.in. burmistrz Kościana Sławomir Kaczmarek oraz dyrektor SP4 Zbigniew Majchrzak. Choć żar i trudna, ponadstustupięcioma-kilometrowa trasa (wiodąca m.in. przez Czempiń, Wielkopolski Park Narodowy, Mosinę, Rąbiń i Racot) były ogromnym wyzwaniem, pięciu śmiałków od początku deklarowało przejście pełnego, 24-godzinnego dystansu.
Inicjatywa miała charakter otwarty – dzięki transmisji GPS na żywo, każdy mógł podejrzeć pozycję uczestników i dołączyć do nich na dowolnym etapie. Z tej możliwości skorzystali m.in. policjanci, kościański sędzia, prezes OSP Kościan, a także Wielkopolski Kurator Oświaty, który objął wydarzenie oficjalnym patronatem.
Marsz zakończy się w niedzielę, 31 maja o godzinie 12:00, dokładnie w tym samym miejscu, w którym się zaczął – pod kościańską SP4. Organizatorzy i uczestnicy mają nadzieję, że te symboliczne, wspólnie przemaszerowane kilometry zostaną w pamięci mieszkańców na dłużej niż tylko na jeden weekend.
Fot: Redakcja















































